#3 Tumblr posts

  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 09:30PM

    View Full
  • KALYANA SAMAYAL SADHAM💕 | EPI #3 | Anbu unfold | Black sheep
    .
    @anbu_thasan
    @teju_ashwini
    @settaisheriff
    @blacksheep_basha
    @rajrotcod
    @midhun_rg
    @sudhir.azeezbabu
    @arun_6mugam
    @m_unnikrishnan
    @surya_vijishankar
    @kiranmayi_
    @arshi_irsh
    @irsh_parker
    .
    #kalyanam #samayal #sadham #anbuunfold #3 #dental #clinic #doc #first #meet #love #it #vk #marriage #arrangement #friends #mom #phone #romance #boybestie #montage #song #game #dance #vkvigneshkanna #unakkennapaa #blacksheeptamil
    https://www.instagram.com/p/B6E4Z56g-9V/?igshid=1l1rhng0g7hle

    View Full
  • This made me think of my mutuals who are lawyers 😂😂😂

    #1#2#3#4#5#6 #i've never watched the show but damn these are some moves and singing #i felt the no money no money #it's also where i'm at with my job lmao ( cries )
    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 08:30PM

    View Full
  • Saying that The Penguin has always been Jewish or always been an anti-Semitic caricature is completely missing the point. The show had every chance to change things or even not fucking use that character if it’s really so ingrained in his design like. Stop giving shitty writing an excuse and accept that they are hurting people by doing this.

    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 07:30PM

    View Full
  • #i think this is from #spiderwoman kiss #? #1#2#3#4#5 #kim seon ho
    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 06:30PM

    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 05:30PM

    View Full
  • I’m genuinely looking forward to shameless tonight (some scenes, anyway) and I don’t remember the last time that was a thing 🤷🏻‍♀️

    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 04:30PM

    View Full
  • Oddychał płytko, czując wrzącą krew, zaciskające się dłonie i czystą, niezmąconą niczym wściekłość. Nie wierzył. Po prostu nie wierzył, ze natknął się na niego akurat tutaj, a ten z taką pozorną obojętnością, przeszedł obok niego. Nie. Nie przeszedł. Zrobił to naumyślnie, prowokując go, a jednocześnie, jakby nie robiąc nic, doskonale wiedząc, ze Josha taka chłodna, wykalkulowana i cholernie teatralna obojętność wyprowadzi z równowagi. Nienawidził być ignorowanym. Szczególnie w taki sposób.

    Mijali się w ten sposób wiele razy, ale zawsze któryś z nich wybuchał. Prędzej czy później, sypały się iskry. W jakiś zupełnie nienormalny sposób żaden z nich nie potrafił odpuścić, i prawdopodobnie Josh by go dorwał, niczym agresywny ogar, gdyby nie dłoń na nadgarstku. W pierwszym odruchu miał ochotę ulec mu, potem wyszarpać rękę, ale ostatecznie został na miejscu, lustrując ludzi wzrokiem. Szukając. Wypatrując.

    Nie odnajdując nikogo znajomego.

    Odetchnął, drżąc od napięcia, kumulującej się agresji i potrzeby zrobienia czegokolwiek. Kręcąc delikatnie głową, jakby próbował odgonić coś od siebie, ale powietrze wokół niego można było kroić nożem. Był przygotowany. A jednocześnie nie czuł się w pełni gotowy na konfrontacje.

    A w tłumie osób, nie widział ani Ellie, ani swojej mamy. Walcząc z odruchem napisania do nich w tym samym momencie, jakby to miało coś wyjaśnić albo pomóc, kiedy nie było go obok.

    - Muszę zapalić – zakomunikował, podnosząc wzrok na Małego. Jeśli ten nie czuł napięcia, jego zaciśnięta szczęka mówiła wszystko. I ta cicha, bierna agresja ciągnęła się do momentu, kiedy nie weszli do domu, a właściwie do garażu, zamykając za sobą szczelnie drzwi. I Josh wybuchł dokładnie w momencie, kiedy stanęli naprzeciwko siebie. – Co za tępy chuj, ja pierdolę! – wplótł dłonie w swoje włosy, zaciskając palce na kosmykach. – Zrobił to specjalnie! Doskonale wiedział, ze mnie to wkurwi bardziej niż awantura. Tylko po co?! Żeby pokazać jaki jest zajebisty albo jaką mam kontrolę nad sobą? Jeśli tak bardzo ma mnie gdzieś, to po co w ogóle ta szopka! Co mu zależy – oddychał ciężko, na powrót drżąc, bo nawet orzeźwiający, chłodny spacer do domu mu nie pomógł. Nie miał gdzie uciec. Nie miał jak wyżyc, bo wokół była rodzina Małego. Ograniczając i zamykając jakiekolwiek drogi, zostawiając w miejscu, gdzie wszystko się w nim tłukło. Gdy Matt stał na drodze do wyjścia. – Kurwa! – odwrócił się, uderzając w ścianę, zdzierając knykcie na nierównej powierzchni. Zaraz opierając o nią czoło. Bo widocznie, pomimo swojej pozycji, wcale ta cała rodzinna sytuacja nie była mu obojętna, a przede wszystkim – wcale nie zostawił tego za sobą. – Kurwa.

    View Full
  • Christmas Beef Wellington Recipe So, we recently set out to make it, dad channelling Chef Ramsay, albeit without the yelling and swearing (though I’m guessing that if dad thought he could get away with acting like Chef Ramsay around the rest of us, he would).

    #https://www.tappatappa.com/christmas-beef-wellington-recipe/ #3
    View Full
  • Karl Strauss & Russian River’s New California IPA (Picked up at Windmill Farms). A 3 of 4. Yeah, this is good. Great complexity in the nose with some floral, herbal, and citrusy notes. The body is quite dry with a firm bitterness throughout and some nice bready sweetness in the middle and some resinous notes following. Doesn’t blow me away, but it is up there with some of the best, and the lighter, dry, bitter body is great.

    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 03:30PM

    View Full
  • Kate najlepiej czuła się u wujka, bo dla niej był wujkiem. Wytłumacz jej, że jest tak samo kuzynem jak reszta dzieciaków – nie było takiej opcji. A dlaczego go lubiła najbardziej? Kto to wiedział. Podobno dzieci potrafiły wyczuć dobre osoby, a może chodziło o to, że po prostu był spokojny. Tak czy siak, wspólnie siedzieli i jedli i również razem poszli zobaczyć pieska i kotka.

    Dzieciaki były zachwycone zwierzakami. Jedni woleli kota, bo był malutki, inni psa, bo dał się głaskać i przytulać. Kate nadal była na Małego rękach, ale ukucnął z nią przed Sam i pomógł jej w głaskaniu a kiedy udało się za pierwszym razem zapiszczała z zachwytu. Niestety pociągnęła też od razu psa za ucho, ale sunia po treningach sprawowała się naprawdę dobrze, a porozumiewawcze spojrzenia między okularnikiem i grafikiem oznaczały, że dostanie lepsze śniadanie.

    - Kate ma tylko dwa lata. No trochę ponad. Ale jest urocza, prawda? – przeszedł nad Joshem wsuwając się na swoje miejsce pod ścianą i podając mu okulary aby je odłożył w bezpieczne miejsce. – Ciotka długo nie mogła zajść w ciążę, więc jej pojawienie się jest prawie jak cud. W dodatku jest taka spokojna. Można z nią wszędzie pójść i nie będzie problemów. W zeszłym roku parę dni zajmowałem się nią i Mią razem. Mówię ci, zero problemów. – przytulił się do partnera kiedy zgasło w końcu światło. – Wiem, też uważam, że nie było źle. Z dziadkami nie jest łatwo. – zamilkł na chwilę zdając sobie sprawę, że właściwie nie rozmawiali z nimi, chociaż na dzień dobry dostał od nich po buziaku. – I co ty, Ethan ciebie uwielbia. W szczególności jak zobaczył twoje tatuaże. Myślę, że będzie z niego takie same ziółko jak ty, więc uważaj aby nie stać się przykładem.

    Kolejnego dnia rano pobudka była okropna. Dziadkowie z Irlandii nie chcieli odpuścić mszy. Jego rodzice nie byli jakoś bardzo pobożni, ale to było wielkie święto, więc należało stawić się w kościele. W dodatku Mia z wszystkimi współpracowała, bo wiedziała, że po powrocie czeka ich rozpakowywanie prezentów.

    I oczywiście, że o tak wcześniej porze był totalnie w kościele nieprzytomny. Marszczył nos, chciał przeklinać rodzinę, ale wiedział, że nie może, w szczególności w takim miejscu. Więc starał się nie zasypiać i zastanawiał się jak to robią ci tybetańscy mnisi, że potrafią za pomocą medytacji podnieść temperaturę swojego ciała kiedy nagle coś się stało. Na początku nie miał pojęcia o co chodziło, ale w początkowo małym tłumie nie trudno było zobaczyć postawną posturę pana Branda. Przeszły mu ciarki po plecach, w szczególności kiedy Josh ruszył za nim. Po co?!

    - Zostaw. Nie warto. – ledwo udało mu się wyminąć ludzi aby zdążyć przed zejściem z schodów złapać szatyna za dłoń. Cokolwiek ten chciał zrobić, nie miało to sensu. – Uwierz mi. – jego mina błagała o to a później delikatnie uśmiechnął się, starając odnaleźć w sobie siłę. – Wróćmy już do domu, musimy być przed Mią, bo jeszcze nie podłożyliśmy prezentów.

    View Full
  • Another hour! It’s December 14, 2019 at 02:30PM

    View Full