#cam Tumblr posts

  • image

    headcanon! The Create A Monster dragon girl is Welsh. It just makes perfect sense!🐲🏴󠁧󠁢󠁷󠁬󠁳󠁿

    View Full
  • image

    We miss you so much!

    #cameron boyce#cam#disney descendants#disney movies#sofia carson#epilepsy #you deserved so much more #cameron boyce foundation
    View Full
  • i’m so tired of being here nothing feels right anymore.. i fucked everything up and this is the outcome i deserve but i’m too much of a coward to deal with it

    View Full
  • @whumpmasinjuly

    This is mostly a caretaking drabble, and water is only a minor part of it, but I loved writing it anyway! Enjoy some badly hurt Pebble and a calm and patient Cam!

    Content Warnings: burns, mention of past torture (some of which was during a time when the character was a minor), messed-up thoughts about self-image and being a burden, needles, swearing. Let me know if there’s anything I need to add!

    Pebble is barely conscious when Rain brings him into the hospital. They’re a funny sight, Rain carrying Pebble, four years older than her, if you ignore the angry burns covering his entire body. Cam drops everything when she sees them.

    Keep reading

    View Full
  • View Full
  • Cam z Mattem byli tak platoniczni jak to było tylko możliwe. Nigdy między nimi nie było żadnych podtekstów seksualnych, nigdy też nie smażyli do siebie cholewek. Prawdziwa damsko-męska miłość. Nie jeden by się śmiał, że to typowe dla geja aby mieć koleżanki, ale to nie była kwestia tego, bo jak wiadomo, Mały nie miał siebie za geja. Oni po prostu od początku mieli do siebie podejście czysto, nigdy nic z tego by nie było. Obydwoje byli z partnerami, których kochali i nie było dla nich innej opcji bycia z kimś innym.

    To, że dziewczyna od razu skierowała swoje kroki do toalety było tylko połowicznie związane z tym, że coś jej się pchało na pęcherz. Znała też swojego przyjaciela i najlepszego kumpla swojego męża wiedząc, że musi im dać chociaż minutę na rozmowę aby mogli sobie wyprostować to i owo.

    - Mhm. – od razu otworzył lodówkę i wyjął wszystko co było potrzebne do ubijania śmietany. Tym razem jednak cisza mu nie do końca pasowała. Całe dwa tygodnie wywijał się od szatyna, jakby ten chciał mu zrobić krzywdę, a teraz dokładnie tego potrzebował.

    - Proszę. – podał miskę i nagle został obrócony. Z miksera trochę bitej śmietany upadło na blat a on lekko zaskoczony patrzył się na Branda. A słysząc jego słowa poczuł się jakby to była sama prawda. – Będzie. – przymknął oczy całując się z partnerem a potem przytulił się do niego, sam z siebie – Kocham cię. – i teraz  także grafik wiedział, że zaczęli iść w dobrą stronę, bo te słowa nie padły w jego stronę od bruneta przez ostatnie dwa tygodnie.

    - Chłopaki, - Cam wychyliła się z łazienki – nie chce przeszkadzać, ale aż tak długo nie potrzebuję tutaj siedzieć. – uśmiechnęła się widząc łagodniejszą minę u grafika i trochę mniej zmęczoną u Evansa.

    Gorąca czekolada cała zeszła. Żałowali jednak, że nie mieli – a niektórzy nie mogli – tego likieru, bo mogło wtedy to być lepsze. Trochę poplotkowali w trójkę a później zapadł werdykt, że Josh ma odwieźć ciężarną, bo nie będzie późną porą tłuc się autobusem.

    Nie, tej nocy nie było dzikiego seksu, a następnego dnia Matt nie wstał skoro świt robiąc śniadanie, sprawdzając oferty pracy i będąc najbardziej pogodną osoba na świecie. Jednak zmiana była. Po pierwsze wykąpał się i zmienił też piżamę oraz dresy, które przez ostatnie dwa tygodnie były jego jedynym strojem. W południe ugotował też jakiś obiad, nic wielkiego ale lepszego niż makaron z sosem z puszki. Małymi krokami, ale było lepiej.

    View Full
  • Dobrze, ze to lądowanie w łóżku było mocno niewinne. Josh z Jeffem już przywykli do tej dwójki śpiącej w jednym łóżku, może dlatego, ze Cam miała swojego męża, a Matt zwyczajnie nie nadawał się do zdrad i romansów. Jakoś ta dwójka facetów ufała swoim połówkom i nawet nie kręciła nosem na ich wspólne spanie. Jak wtedy co Mały skręcił kostkę, a dziewczyna do niego wpadła, zajmując przestrzeń Josha.

    Obeszło się bez pretensji, a jeśli od tego miał zależeć dobry humor Małego, to mogli poleżeć sobie wspólnie jeszcze godzinkę.

    Mimo to z pewną ulgą odnotował ich wyjście z sypialni. Naprawdę nie chciałby robić zamieszania i awantury, bo jego facet zdecydował się zgnić w łóżku. Oczy miał trochę bardziej czerwone, jakby przypomniał sobie o całej sprawie i ta apatia z niego opadła. Może i dobrze. Niech się wypłacze i pójdą dalej.

    - Gorącą czekoladę. Cam zażyczyła sobie czegoś, a może i Tobie to podejdzie. Podniesie poziom endorfin. W przepisie niby dali likier, ale napisali, ze jednak nie trzeba – mieszał czekoladę w śmietance, marszcząc przy tym swoje brwi. Ewidentnie czekolady, jakby dodanie tabliczki czekolady i kakao wiązało się z mocno zaawansowanym i ryzykownym przedsięwzięciem. Obok miał starte na tarce czekoladowe wiórki i płatki migdałowe. – Kupiłem jeszcze jedną śmietanę, ubijesz ją? – wskazał podbródkiem na lodówkę. Dostaną pełen wypas w postaci czegoś mocno kalorycznego, ale skoro wszyscy mieli nie najlepszy humor, to mogli zaszaleć.

    I kiedy tylko wymieszał czekoladę, zdjął ją z palnika, a Mały ledwo wyłączył mikser, Josh już obracał go przodem do siebie. Pochylając się, łapiąc go za twarz i przyglądając mu się parę sekund.

    - Będzie dobrze, prawda? To tylko chwilowe niedogodności na drodze do cholernie dobrego życia, zajebistej pracy i naszego szczęścia – zadecydował pochylając się po buziaka. – Będzie dobrze – powtórzył w jego wargi, już pewniej. Nie było innej opcji.

    Przetrwają to razem.

    View Full
  • image

    “Pop Eye” (digital sketch) — CW

    #center of attention #watchful eye#creepy bubbles#CAM #artists on tumblr #illustrators on tumblr #cartoonists on tumblr #digital drawing#tayasui sketches#cute monster#critter casey#casey white
    View Full
  • No tak, Josh wie najlepiej. A nie pomyślał, że nie trzeba krzyczeć albo ignorować. Że czasami trzeba nie tylko głaskać i całować, ale też i spokojnie porozmawiać i nie narzucać swojej własnej woli czy myśli. Cam jednak utwierdziła się w przekonaniu, że faceci do takich rozmów się nie nadają, nawet jakby chcieli jak najlepiej.

    - Naprawdę nie masz co się przejmować. Zacofanie wśród ludzi czasami się pojawia. Nie oznacza to, że to ty zrobiłeś coś złego. Nawet może i dobrze, że tak się wszystko skończyło. – chłopak spojrzał na nią nie rozumiejąc nic. – Zastanów się, chciałbyś tam pracować? Gdzieś gdzie ktoś patrzy na ciebie krzywo, bo masz według nich nie takiego partnera jakiego powinieneś? To niedorzeczne. Poza tym, Josh zawsze powtarza, że masz rękę do dzieci, więc na pewno dasz sobie radę w nowej szkole. Zobaczysz.

    Później rozmowa, jakoś tak płynnie, przeszła na to jak Cam przytyła, jak dziwnie jest czuć inną istotę w sobie i jak cholernie puchną jej kostki.

    - Mówię ci, najgorzej. Niedługo nie będę potrafiła sama zawiązać sobie butów. Całe szczęście, że idzie wszystko na lato, więc będę chyba w klapeczkach zasuwać.

    Evans nie mógł powiedzieć, że już ma się dobrze, że wszystko będzie w porządku. Jednak rozmowa z Camile jakoś… no cóż, ruszyła go. Tak samo jak ta z Joshem, ale zarazem jakby zupełnie inaczej. Właściwie to szatyn też miał rację, nie mógł cały czas leżeć i się nad sobą użalać. Mimo wszystko nie wiedział jakby miał to zrobić. Nadal było mu zbyt ciężko w tej sprawie.

    - Chodź. Pomogę ci. – wyciągnął dłonie do dziewczyny kiedy drzwi wejściowe trzasnęły. Josh pewnie się nie spodziewał tego, że Cam zamiast go wyciągać do łóżka to z nim tam wyląduje.

    – Idę prosto do toalety.

    Wyszli z sypialni a Matt skierował swoje kroki do kuchni gdzie krzątał się grafik.

    - Co robisz? – podszedł do niego nadal niepewnie.

    View Full
  • - Nie krzyczałem. Ignorowałem to przez dwa tygodnie, trochę za dużo tego unikania świata – wcale nie czuł się w obowiązku tłumaczenia się z tego, ale był na tyle miły aby to jakoś wyjaśnić. Jednocześnie robiąc dla dziewczyny rumianek, bo niektóre zioła posiadali dzięki Małemu i jego miksowaniu wszystkiego, robiąc zaawansowane, jakieś ekskluzywne herbaty. Josh się na tym nie znał, ale były nawet smaczne, więc korzystał.

    Jak dla niego ten czas na żałobę powoli się kończył. Wiadomo, człowiek nagle nie wstanie z myślą, że całe życie przed nim, jego humor nie zmieni się  z godziny na godzinę, ale takie siedzenie niczego nie zmieni. Nie poprawi. Nic nie ruszy do przodu, jeśli Matt będzie siedział całe dnie pod kocem, snując się i mając swoje ciche, słabe dni.

    I tak był wyrozumiały, nie naciskając częściej niż dwa razy na seks. Starał się dając mu przestrzeń, przytulać wieczorami, całować w czółko i chodzić trochę na szpilkach, co było jakimś cholernym ewenementem w jego przypadku. Jak to jednak bywało z Joshem – albo wóz albo przewóz. Nie było czegoś pomiędzy.

    Może faktycznie dobrze, że wyszedł na spacer. Przewietrzył się, odetchnął nieco innym powietrzem. Porzucał piłkę Sam, bo chociaż była zima, to o dziwo nie padał deszcz. Było pochmurnie, chłodno i na pewno w nocy będzie mżawka, ale pogoda nawet dopisywała. Suczka na pewno po wszystkim nie wróci do łóżka, ale… Może sam Matt z niego wyjdzie. Skoro nawet Cam się do nich pofatygowała, a na pewno nie chodziło się jej zbyt dobrze z tym brzuchem, to może Mały potraktuje to jako motywację. Lekką, ale zawsze.

    No naprawdę nie dało się już na niego patrzeć w takim stanie! Serce pękało, a przecież nie wydarzył się kataklizm na sprawę światową.

    Kiedy wracał miał lekko zesztywniałe palce, ale kupił gorzkie kakao i dwie tabliczki czekolady, a do tego wiórki. W międzyczasie przeczytał przepis na gorącą czekoladę, więc może to poprawi humor, a zawsze domowa była zdrowsza niż taka z proszku.

    Naprawdę miał wrażenie, że chociaż pierwsze oznaki apokalipsy nieco zeszły.

    View Full
  • me watching degrassi tng: :)


    degrassi tng: *introduces cam*


    me:

    image
    View Full
  • Matt

    Cam siedziała na kanapie, jedną nogę wyprostowała a dłonią masowała się po brzuszku. Wcale nie była jak komoda, tego była pewna. Chociaż na pewno powinna pilnować się w sprawie dodatkowych kilogramów. Zaczynała szósty miesiąc a to też najbardziej wypchnie jej brzuch. Lekarz mówił, że wszystko jest w porządku, ale w ciąży mogła przytyć tylko 8-10 kilo a miała wrażenie, że już ma dodatkowe 15 a co dopiero będzie kiedy dziecko jeszcze bardziej urośnie?

    W każdym razie, nie o tym miała teraz myśleć. Matt został zwolniony. W ogóle nie wiedziała dlaczego ktokolwiek mógłby tak słodkiego i cichego człowieka zwolnić. Co musiał zrobić złego, że aż tak się z nim rozprawiono?

    Zdawała sobie jednak sprawę, że to musiało być ciężkie dla bruneta, który może tego nie okazywał, ale były takie sprawy, które brał sobie bardzo do serca. A to była jego pierwsza, poważna, w zawodzie praca. I był z niej tak bardzo zadowolony.

    Evans skulił się kiedy zabrano mu kołdrę, która była prawie jak jego tarcza. Dodatkowo jeszcze się skulił, bo Josh na niego nakrzyczał. Słyszał jego słowa, zdawał sobie sprawę, że miał w pewien sposób rację, ale i tak było to brutalne. Nie każdy był tak silny jak on, nie każdy musiał radzić sobie jakoś super z takimi sprawami. I kompletnie nie rozumiał dlaczego miał o tym jeszcze chodzić o gadać.

    - Nie musiałeś tak na niego krzyczeć. Takie podejście nie zawsze pomaga i na pewno nie każdemu. – może i grafik był oburzony i miał tego wszystkiego dość co musiało się dziać od dłuższego czasu, ale nie powinien tak reagować. – Rumianek.

    Siedziała głaszcząc psa. Josh panoszył się i rzucał, chyba wszystko sięgnęło u niego jakiś poziom maksymalny i teraz chociażby miał to zrobić siłą to naprawi wszystko. Kiepskie podejście, w szczególności w przypadku jego chłopaka.

    - Idź na spacer, co? – Cam postanowiła nie ukrywać, że chce się go pozbyć. Jak tutaj zostanie to Matt będzie się czuł jak na jakimś przesłuchaniu. – Napiszę do ciebie jak będziesz mógł wrócić. I nie zapomnij kupić coś dobrego dla ulubionej komody. – było pewnym, że dziewczyna nie wybaczy mu tego porównania i jeszcze doniesie Jeffowi.

    Kiedy w końcu zostali sami – Cam i Matt – w mieszkaniu, kobieta powoli podniosła się i podeszła do uchylonych drzwi od sypialni. Zanim przez nie weszła to spokojnie zapukała.

    - To ja, mogę wejść? – odpowiedziała jej cisza. – Wysłałam Josha na spacer i zakupy.

    - Możesz. – odpowiedział jej dość słaby głos.

    Cam powoli weszła, brunet był ubrany, ale z powrotem leżał na łóżku, jakby nie mógł się z niego uwolnić. Podeszła i położyła się obok niego. Przeczesała mu powoli włosy, strasznie lubiła tą jego nieznośną burzę, która żyła własnym życiem. – To co się stało? – powiedziała łagodnie, ciepło i tak miło, że przez moment geograf poczuł jakby miał znowu się rozpłakać, ale tego nie zrobił. Może Brand miał rację, nie powinien się nad sobą użalać.

    Brunet powoli i cicho opowiedział wszystko a dziewczyna nie rzucała się, nie przeklinała i nie denerwowała. Po wszystkim leżeli tak chwilę w ciszy, jakby obydwoje kontemplowali co się stało.

    - I dlatego tak się zamknąłeś? – spojrzał na nią trochę zaskoczony, jakby była zdziwiona, że tak to przeżywa. – Kochanie, nic złego nie zrobiłeś, nie było żadnej, nawet najdrobniejszej, w tym winy z twojej strony. Ta cała Bennett powinna zastanowić się nad tym co w ogóle robi. Pewnie mamuśka siedzi na dupie, nudzi się, bo dzieci poszły do szkoły i nie ma co robić. Na pewno właśnie ograniczyła im dostęp do jednego z najlepszych nauczycieli.

    Bardzo delikatny uśmiech pojawił się na jego ustach, który szybko zszedł myśląc dalej na ten temat.

    - Boli mnie to, bo to była moja pierwsza praca w zawodzie. Podobało mi się. – przyznał ciszej. – Chciałem zrobić coś lepiej, dopiero się rozkręcałem a praca z dziećmi jest naprawdę fajna… I jeszcze, że akurat przyczepiła się do tego… - każdy wiedział jaki Matt był w podejściu do swoich emocji i związku i że to nie było dla niego najprostsze, więc ból przez to był większy.

    - Kochanie, akurat do tego się przypięła, bo na pewno nie miała do niczego innego. A że ma zacofane myślenie to już jej problem. Poza tym, z tego co mówisz to masz dodatkową odprawę i jeszcze dobre rekomendacje. Na pewno szybko znajdziesz sobie coś jeszcze lepszego.

    Rozmawiali tak z godzinę i było to przyjemne, wręcz trochę oczyszczające. Camile nie rzucała przekleństwami i była spokojna. Była przeciwieństwem do Josha, który na pewno dał mu wiele wsparcia i miłości, ale w inny sposób.

    View Full
  • #Repost @cad.additive
    • • • • •
    illusion 😍 #3dprinted #3dprint #illusion #3dprinting #Grabcad #catia #fusion360 #autodesk #dessaultsystem #CAD #CAm #CAE #india #3dprinter #design #3dprintingpro #cura #simplify3d, #crealityender3 #3dprintingtutorial #sunday #solidworks #cults3d #thingiverse #mechanical #engineer
    https://www.instagram.com/p/CCHPbX6AAtP/?igshid=1dxckzj7spfmv

    View Full